nn
16:48
10 TYPÓW FACETÓW JAKICH NA PEWNO SPOTKASZ NA INTERPALS.
Stało się. Książki przestały być definicją zaspokojenia wszystkich językowych potrzeb, samotne życie samouka stało się przytłaczające, a dialogi prowadzone z własnym mózgiem - pozbawione chemii i namiętności.
Pomiędzy Tobą i nauką pojawiła się niebezpieczna rutyna. Ciche dni uniemożliwiały rozwój niezbędnych umiejętności werbalnych... Należało zatem podjąć radykalne kroki, odważnie stawiając je na nieznanym gruncie wyspy wszystkich nas - interpals. Pozwól, że przedstawię Ci tubylców.
03:23
MARCOWY STOSIK KSIĄŻKOWY.
Ostatnio coraz częściej łapię się na tym, że jedyną miarą upływającego czasu stały się dla mnie kulturalne premiery/ponowne premiery [jeżeli znasz słowo, które powinnam tu wstawić, napisz koniecznie!] , na które czekam. Kiedy w grudniowy wieczór wpatrywałam się w ekran telefonu, pochłaniając najwspanialszą książkę, jej nadchodząca, marcowa papierowa wersja wydawała się czymś strasznie odległym. Dziś dzielą mnie od niej jedynie godziny dyktowane przez pocztę polską.
05:21
6 CIEKAWYCH MIEJSC W SIECI DZIĘKI KTÓRYM POLEPSZYSZ SWÓJ ANGIELSKI ZA FREE.
O korzyściach płynących z posługiwania się językiem angielskim można rozpisywać się bardzo długo.
Pamiętam gimnazjalną rozprawkę na temat wartości nauki języków obcych i to, że wszyscy byliśmy zgodni - warto! Można zarzucić wiele polskiemu szkolnictwu, sposobie nauki języka i zajęciom prowadzonym (albo i nie) przez nauczycieli, ale z różowej szkoły wyniosłam jedną wspaniałą umiejętność - wszystkiego możemy nauczyć się sami. Bycie samoukiem jest fajne, uwierz mi i zacznij realizować noworoczne postanowienie o nauce języka. Jeżeli jeszcze nie uzbroiłeś się w materiały albo masz ich tak wiele, że potrzebujesz odskoczni, przedstawiam Ci kilka stron, które pomogły mi znaleźć się na tym poziomie, na jakim jestem teraz.14:09
mądrości dziadka Prusa.
wiara to podstawa, c'nie?
a wmawianie sobie, że niski poziom szkoły nie przygotuje cię do matury jest marną wymówką, Maylet ;)
.... ale nie wszystkie linijki są tak optymistyczne. :<
tudzież: S to Ch, L to Ch (...) wszyscy to Ch! - z akompaniamentem mojego A <3
tak sądzisz, mój drogi Ignacy? ;)
Lubię Prusa.
Powrót do szkoły zniosłam źle. A. napisała mi o samobójstwie naszego gimnazjalnego znajomego. Oczywiście, nikt się nie spodziewał. Jutro pogrzeb, a ja jadę na spektakl. Będzie tam cała moja szkoła.
P.S Tu piszą o marzeniach i o wielu innych sprawach, a autorka jest mi strasznie bliska - moja babcia ma bloga! 15:58
feriowych podsumowań czas!
2009 rok
lubię noce, choć ostatnio strasznie mi zimno. wiecie, że zostawiają mnie ferie? odchodzą, ot tak, a ja ich ostatnie godziny spędzam przed monitorem - jako psychiatra - znów czuję się gimnazjalistką, tylko teraz jej problemy są nieco poważniejsze...
2) języki: było całkiem sympatycznie, zresztą, przejdźmy do konkretów.
Okej, nie jest to pierwsze miejsce, ale wcześniej nawet o takim nie marzyłam!
CO UDAŁO MI SIĘ ZROBIĆ?
1) nadrobienie zaległości czytelniczych: zamiast trzech tomów ''Lalki'' przeczytałam dwa, dodatkowo wzbogacając swój stosik perełkami z biblioteki - najważniejsze, że coś się dzieje, prawda?2) języki: było całkiem sympatycznie, zresztą, przejdźmy do konkretów.
- angielski: skupiłam się przede wszystkim na pracy z etutorem, chciałam w końcu wyjść z tego żałosnego poziomu, więc czas spędzony przy powtórkach był... dłuższy niż zwykle i... ZNALAZŁAM SIĘ W RANKINGU!
Okej, nie jest to pierwsze miejsce, ale wcześniej nawet o takim nie marzyłam!
- dodane słówka: 738
- ponadto starałam się słuchać podcastów, niestety nie zapisałam ilości :< nocami pisałam z obcokrajowcami, ach! najważniejsze - rozmawiałam na skype z Abdou!
- hiszpański: tu sytuacja nie była tak kolorowa, jak w angielskim. powoli staram się przypominać sobie materiał z wakacji, bawię się w SuperMemo, ale... cóż, oprócz ogólnej powtórki nauczyłam się tylko państw i ich mieszkańców.
- zadbam o siebie: powiedzcie, że ścięcie grzywki u najwspanialszej fryzjerki się liczy, proszę!
CZEGO NIE ZROBIŁAM? :<
1) nadrobienie braków naukowych: szczerze mówiąc, obawiam się, że one są zbyt wielkie, biorąc pod uwagę poziom mojej szkoły i fakt, że całkowicie zignorowałam książki w klasie pierwszej. tak, nie ruszyłam biologii, ani geografii.
2) matematyki też nie ruszyłam...
3) ani niemieckiego.
4) nie spotkałam się z A, bo... nie wyszłam z inicjatywą, po prostu.
Możecie wydać werdykt, w poniedziałek i tak idę na ścięcie. Nie, wcale nie zatęskniłam! Cóż, zmyję teraz makijaż (znalazłam w końcu tusz, który tak cudownie podkręca moje druty!) i spróbuję stworzyć plan nauki języków.
Trzymajcie się!
09:58
o moich feriach opowiem Wam...
Doczekałam się! :)
To będą świetne dwa tygodnie, podczas których...
... nadrobię zległości czytelnicze!
To będą świetne dwa tygodnie, podczas których...
... nadrobię zległości czytelnicze!
oraz uzupełnię moje braki naukowe...
w szczególności te matematyczne :<
... usiądę do niemieckiego!
... i zrelaksuję się przy moich językach :))
... zadbam o siebie!
a nockę zarwę przy uroczym anime.
...i przede wszystkim będę sobą.
w towarzystwie mojego maluszka! :)
Planuję też zadbać o bloga, odwiedzić babcię, ugotować coś i stworzyć plan nauki :) Myślę, że spotkam się z moją gimnazjalną przyjaciółką, w końcu tak dłuugo się nie widziałyśmy!
13:14
na rok 2013 cele...
Myślę, że to ostatnie chwile, by nakreślić nasze oczekiwania wobec trwającego już roku. Nigdy nie umiałam dobrze zaczynać, wszelkie moje początki były godne pożałowania, acz - będzie lepiej, zawsze było. :)
Dzisiejszego wieczoru przybywam do Was z listą postanowień na 2013 rok. Publikacja ich będzie dla mnie pewnego rodzaju motywatorem. Jest to lista otwarta, do której będę wracać.
1. Języki:
4. Obejrzeć 50 filmów.
5. Wrócić do fotografii - zrobić mnóstwo zdjęć.
6. Nauczyć się obsługi Photoshopa.
7. Stworzyć ''idealny'' szablon na bloga i regularnie dodawać wpisy.
8. Uzupełniać moją listę rzeczy 100 things do... i wypełniać ją!
9. Założyć zeszyt z cytatami.
10. Zrobić kolejny kurs z Eurokobiety.
11. Zgłębić tajniki zdrowego odżywiania i nauczyć się gotować, choć trochę. :)
12. Poprawić swoją kondycję.
13. Nie przejmować się bezpodstawną krytyką.
14. Być pewniejszą siebie i ograniczyć zły stres.
15. Nauczyć się systematyczności.
16. Opracować plan nauki do matury oraz plan nauki języków i zacząć się uczyć - tak naprawdę.
17. Znaleźć choć jedną zaufaną osobę w tym bagnie.
18. Zmienić przedziałek i zagęścić grzywkę.
19. Zapuścić i zagęścić czuprynę.
20. Nauczyć się stylizacji moich fal.
21. Nauczyć się pięciu fryzur (0/5)
22 Nauczyć się masażu Japonek i regularnie go wykonywać.
23. Zadbać o cerę - pogłębić wiedzę o tajemniczych kwasach etc.
24. Nauczyć się kilku rodzajów podstawowych makijaży.
25. Zapuścić paznokcie i je artystycznie ozdabiać :D
26. Pić dużo wody.
27. Mieć na świadectwie piątki z najważniejszych dla mnie przedmiotów.
Uff, to byłoby na tyle. :)
Miłego weekendu!
P.S Możecie mi pogratulować, nauczyłam okresów warunkowych kogoś, kto nie miał pojęcia o istnieniu czasów w angielskim. Jestem z niej dumna!
Dzisiejszego wieczoru przybywam do Was z listą postanowień na 2013 rok. Publikacja ich będzie dla mnie pewnego rodzaju motywatorem. Jest to lista otwarta, do której będę wracać.
1. Języki:
- angielski - b1/b2
- hiszpański a2/b1
- niemiecki a2/b1
4. Obejrzeć 50 filmów.
5. Wrócić do fotografii - zrobić mnóstwo zdjęć.
6. Nauczyć się obsługi Photoshopa.
7. Stworzyć ''idealny'' szablon na bloga i regularnie dodawać wpisy.
8. Uzupełniać moją listę rzeczy 100 things do... i wypełniać ją!
9. Założyć zeszyt z cytatami.
10. Zrobić kolejny kurs z Eurokobiety.
11. Zgłębić tajniki zdrowego odżywiania i nauczyć się gotować, choć trochę. :)
12. Poprawić swoją kondycję.
13. Nie przejmować się bezpodstawną krytyką.
14. Być pewniejszą siebie i ograniczyć zły stres.
15. Nauczyć się systematyczności.
16. Opracować plan nauki do matury oraz plan nauki języków i zacząć się uczyć - tak naprawdę.
17. Znaleźć choć jedną zaufaną osobę w tym bagnie.
18. Zmienić przedziałek i zagęścić grzywkę.
19. Zapuścić i zagęścić czuprynę.
20. Nauczyć się stylizacji moich fal.
21. Nauczyć się pięciu fryzur (0/5)
22 Nauczyć się masażu Japonek i regularnie go wykonywać.
23. Zadbać o cerę - pogłębić wiedzę o tajemniczych kwasach etc.
24. Nauczyć się kilku rodzajów podstawowych makijaży.
25. Zapuścić paznokcie i je artystycznie ozdabiać :D
26. Pić dużo wody.
27. Mieć na świadectwie piątki z najważniejszych dla mnie przedmiotów.
Uff, to byłoby na tyle. :)
Miłego weekendu!
P.S Możecie mi pogratulować, nauczyłam okresów warunkowych kogoś, kto nie miał pojęcia o istnieniu czasów w angielskim. Jestem z niej dumna!
16:37
ekhibicjonistyczne podsumowanie roku.
Mój tajemniczy zeszyt nieśmiało wygląda spośród stosu innych. Właśnie minęła północ, nie pamiętam, kiedy poszłam spać przed jej wybiciem. Noc jest piękna, ale dzisiaj to bez znaczenia. Obudzę się i nadal będzie 30 grudnia, czas, by podsumować rok.
Imię: Maylet
Pierwsza kartka w zeszycie: Akcja Samorelizacja - czyli chodzę do najgorszego liceum na świecie, ale to nie powstrzyma mnie przed zdobyciem szczytu. Start: 1.01.2012
Tak, rok temu wszystko się zaczęło. Teoretycznie, zaczęłam żyć świadomie. Nie mam pojęcia, jak w jednej notce ująć te wszystkie dni. Mam wrażenie, że ten czas składał się z dwóch etapów - w trumnie i poza nią.
1. Odkryłam, że samodzielna nauka języków istnieje!
- mój angielski nigdy nie był na takim poziomie, jak teraz. Mimo tego, że wiem, iż mogłam zrobić o wiele więcej, cieszę się - licząc na nauczycielkę z mojej szkoły i poziom, jaki reprezentuje (nadal przerabiamy książę z pierwszej klasy :) ) - moja rozszerzona matura byłaby nierealnym marzeniem. Nieco statystyki:
- dzięki etutorowi nauczyłam się 4501 słówek,
wykonując przy tym 40824 powtórki.
- skończyłam książkę przygotowującą do egzaminu gimnazjalnego (;x)
- przeczytałam 8 ambitnych bajeczek :)
- przeprowadziłam mnóstwo długich rozmów z najfajniejszymi obcokrajowcami na świecie! :)
2. Zdobyłam mój pierwszy certyfikaaat! :))
3. Założyłam bloga!
4.Nauczyłam się analizy składów kosmetyków.
5. Dostałam się na konkurs z polskiego! :)
6. Rozpoczęłam zabawę w postcrossing <3
8. Prawie przestałam czytać - przebrnęłam zaledwie przez 20 książek.
9. Porzuciłam fotografię.
10. Straciłam mojego P...
11. W domu pojawił się K. [klik]
12. Upadłam na dno i... się od niego odbiłam.
Wiedząc o istnieniu samorealizacji powinnam osiągnąć więcej, prawda? ;) To był dziwny rok - czas, w którym gimnazjalne przyjaźnie zaczęły bladnąć, a licealne miały nigdy się nie nawiązać; chwile, kiedy płakałam każdej niedzieli, bo nie chciałam tam wracać - wracałam. Kilka godzin tam, 30 minut drogi i dom, gdzie mogłam krzyczeć, znów płakać i zastanawiać się, dlaczego istnieją tak podłe nauczycielki - zobojętniałam. Różowa szkoła stała się tłem, a samorealizacja ucieczką. Czasem tylko przypominałam sobie, jak pani L. chciała udowodnić mi, że do niczego się nie nadaję i powinnam mnie obniżone wymagania, a pani S. upokorzyła mnie przy całej klasie, na samym początku, mówiąc, że nie potrafię czytać, chociaż nigdy w życiu tego nie słyszała. Wytrzymałam do wystawiania ocen, potem zmarł mój pies. Leki miały dać mu kilka lat życia - dostał kilka tygodni. Nigdy nie zapomnę dnia, w którym mnie opuszczał, deszczu, jaki padał i tego, że to on pocieszał mnie ostatkami sił. Nie wiem, co stałoby się ze mną, gdyby nie wakacje. Poznałam setkę ludzi, którzy mnie nie oceniali, spędziłam godziny na rozmowach z obcokrajowcami, usłyszałam milion wyznań i zawarłam znajomości, które trwają do dziś. Poza tym, podszkoliłam swój angielski, który też dostał kilka komplementów. :) Wróciłam do czytania, fotografowałam... Żyłam? Bez toksycznej szkoły. W końcu zdałam sobie sprawę, że jestem warta więcej niż słowa nic nieznaczących osób i wiecie... dopiero wtedy zaczęła się moja szeroko rozumiana samorealizacja. :) Bałam się powrotu do różowego psychiatryka, ale... Nie wiedziałam, że jestem tak silna, och, nie wyobrażacie sobie, jak bardzo! Tak, jest inaczej... Mam 5 i 4 z przedmiotu mojej ''ulubionej'' nauczycielki, nie obchodzi mnie zdanie innych i... Nagle przestałam być sama. Czasem nawet czuję się, jak przy mojej A. i wtedy mam głupawkę, ale wciąż muszę pamiętać, żeby się nie wyłączać - w końcu robiłam tak całe pół roku. Niedawno poznałam H. i choć nasza znajomość zakończyła się ostatniej nocy, a ja zaczęłam go nienawidzić... Nie żałuję. Udowodniłam sobie, że mogę spać po 4h, wysypiać się i w miarę normalnie funkcjonować, a On... Rozbudził we mnie wszelkie stłumione uczucia, nawet tę nienawiść. :) Już nie jestem obojętna, a prawie pewna, że gdyby nie On nie zdobyłabym się na taką szczerość. Nie był to najłatwiejszy rok, a jego pierwsza część prawie mnie zniszczyła, jednakże... Teraz wszystko będzie dobrze, bo ja to kontroluje, a nie inni.
Całkowity ekshibicjonizm. Tak, czuję się oczyszczona i w tym momencie chcę o wszystkim zapomnieć tudzież przebaczyć. Jest dobrze, całkiem dobrze. Kochany P. nigdy Cię nie zapomnę.
12. Upadłam na dno i... się od niego odbiłam.
Wiedząc o istnieniu samorealizacji powinnam osiągnąć więcej, prawda? ;) To był dziwny rok - czas, w którym gimnazjalne przyjaźnie zaczęły bladnąć, a licealne miały nigdy się nie nawiązać; chwile, kiedy płakałam każdej niedzieli, bo nie chciałam tam wracać - wracałam. Kilka godzin tam, 30 minut drogi i dom, gdzie mogłam krzyczeć, znów płakać i zastanawiać się, dlaczego istnieją tak podłe nauczycielki - zobojętniałam. Różowa szkoła stała się tłem, a samorealizacja ucieczką. Czasem tylko przypominałam sobie, jak pani L. chciała udowodnić mi, że do niczego się nie nadaję i powinnam mnie obniżone wymagania, a pani S. upokorzyła mnie przy całej klasie, na samym początku, mówiąc, że nie potrafię czytać, chociaż nigdy w życiu tego nie słyszała. Wytrzymałam do wystawiania ocen, potem zmarł mój pies. Leki miały dać mu kilka lat życia - dostał kilka tygodni. Nigdy nie zapomnę dnia, w którym mnie opuszczał, deszczu, jaki padał i tego, że to on pocieszał mnie ostatkami sił. Nie wiem, co stałoby się ze mną, gdyby nie wakacje. Poznałam setkę ludzi, którzy mnie nie oceniali, spędziłam godziny na rozmowach z obcokrajowcami, usłyszałam milion wyznań i zawarłam znajomości, które trwają do dziś. Poza tym, podszkoliłam swój angielski, który też dostał kilka komplementów. :) Wróciłam do czytania, fotografowałam... Żyłam? Bez toksycznej szkoły. W końcu zdałam sobie sprawę, że jestem warta więcej niż słowa nic nieznaczących osób i wiecie... dopiero wtedy zaczęła się moja szeroko rozumiana samorealizacja. :) Bałam się powrotu do różowego psychiatryka, ale... Nie wiedziałam, że jestem tak silna, och, nie wyobrażacie sobie, jak bardzo! Tak, jest inaczej... Mam 5 i 4 z przedmiotu mojej ''ulubionej'' nauczycielki, nie obchodzi mnie zdanie innych i... Nagle przestałam być sama. Czasem nawet czuję się, jak przy mojej A. i wtedy mam głupawkę, ale wciąż muszę pamiętać, żeby się nie wyłączać - w końcu robiłam tak całe pół roku. Niedawno poznałam H. i choć nasza znajomość zakończyła się ostatniej nocy, a ja zaczęłam go nienawidzić... Nie żałuję. Udowodniłam sobie, że mogę spać po 4h, wysypiać się i w miarę normalnie funkcjonować, a On... Rozbudził we mnie wszelkie stłumione uczucia, nawet tę nienawiść. :) Już nie jestem obojętna, a prawie pewna, że gdyby nie On nie zdobyłabym się na taką szczerość. Nie był to najłatwiejszy rok, a jego pierwsza część prawie mnie zniszczyła, jednakże... Teraz wszystko będzie dobrze, bo ja to kontroluje, a nie inni.
Całkowity ekshibicjonizm. Tak, czuję się oczyszczona i w tym momencie chcę o wszystkim zapomnieć tudzież przebaczyć. Jest dobrze, całkiem dobrze. Kochany P. nigdy Cię nie zapomnę.
16:21
świat zwariował, a ja czytam.
świat zwariował, a ja próbuję się w nim odnaleźć, spędziłam w szkole czterdzieści cztery godziny, spałam dobre 25. odrabiałam lekcje, uczyłam się, a w nocy pisałam z H.(ave wifi!). kobieta, która rok temu prawie mnie zniszczyła, powiedziała, że mogę mieć piątkę z jej przedmiotu, oferując przy okazji bezinteresowną pomoc z bieżącym materiałem (spokojnie, poradzę sobie!), a z J zamieniłam więcej słów niż z nim wszystkimi przez cały rok, nawet kolorowe liście na drzewach wydawały się mieć intensywniejszą barwę. nie pytaj mnie, czy jest lepiej, bo... jest inaczej, po prostu. może w tym szaleństwie jest metoda? dziś przystanęłam, na chwilkę i wiesz co? to było straszne, nie pozwól mi się zatrzymać.
07:38
hej, Farlandio!
No, no, nie płacz, nie troskaj się, nie martw,
że tego mostu już nie ma -
my się jutro w Farlandii spotkamy...
że tego mostu już nie ma -
my się jutro w Farlandii spotkamy...
Dziesięć tysięcy nieodebranych wiadomości. Spamu. Pogryziony, słomiany kot (chyba jego ulubiony), niewysłane pocztówki, wafle, kartki, zeszyty, waciki, wazelina, tusz, klej (nie, nie do rzęs), zaśmiecony laptop i przesłodzone, wegańskie perfumy - wszystko na jednym, małym biurku. 700 powtórek, -110 zł na koncie (komórkowym!), zniszczone włosy, dwa akwaria (tak, ktoś w nich mieszka) i szczenię. Nie wiem, gdzie jest Farlandia i nie umiem arabskiego (mimo to, czerwona róża wszędzie ma podobne znaczenie, prawda? Och, jest tak mało kreatywny!), ale wiecie co? Tydzień bez różowego psychiatryka wynagrodzi mi wszystko. O tak, nadrobię i - pójdę do przodu. Przez siedem dni nikt mnie nie zatrzyma.
Nie lubię robić czegoś, czego nie potrafię, a interpretowanie wierszy zdecydowanie do tej kategorii należy. Obowiązkowy konkurs, błagam! Rozumiem, byłoby zbyt mało chętnych, a tak istniało prawdopodobieństwo, że w tej szkole egzystuje ktoś z neuronami, ale nie każcie mi zgadywać myśli autora, ani jego używek, proszę! Będę grzeczna, zacznę się uczyć niemieckiego, ale zostawcie mnie w spokoju, przecież muszę unikać porażek! Zostałam grzecznie na górze, mimo że piszący mieli zebrać się na holu, udając idiotkę (przecież i tak mnie za nią mają) usprawiedliwiłam się dyrektorce (<3) skąd się tu wzięłam. Nie, nie pozwoliła mi iść do domu, zrobiłam wielkie wejście, bo kazała mi iść do sali położonej w największej możliwej ode mnie odległości i... Test był głupi. Dlaczego Jednorożce nie przejdą po śladach poetów? Bo ich świat to tęczowa dolina! Wróciłam do domu zirytowana, uwierzcie. Bądź, co bądź - miałam trzecie miejsce w szkole. Nie planowałam tego, wiedziałam, jaki jest drugi etap i świadomość czytania wiersza przed komisją, interpretowania go, wcale mi się nie podobała! Na szczęście (a może nie?) przeżyłam i miałam 8 punktów na 10. Wystarczy. Najprawdopodobniej to za mało na rejon i dobrze, więcej nie chcę tego przeżywać. A teraz pora na porządki, na blogu też. :) Tydzień wolnego! <3
12:03
angielski i miseczka ryżu.
Dwa w jednym - pomoc i nauka. Brzmi fantastycznie, prawda? :) Wystarczy kliknąć TU, a potem grzecznie odpowiadać na pytania i notować nowo poznane słowa! Najfajniejsze? Każde kliknięcia zapełnia 'naszą' miseczkę ryżu, która potem trafia do potrzebujących.
Nie wiem, jak przetrwam następny tydzień, muszę nauczyć się dawać z siebie wszystko - od nowa.
Pies zjadł mój kabel od laptopa (tata naprawił!), a bateria postanowiła rozładować się wtedy, kiedy zaczęłam pisać notkę, no cóż.
Nie wiem, jak przetrwam następny tydzień, muszę nauczyć się dawać z siebie wszystko - od nowa.
Pies zjadł mój kabel od laptopa (tata naprawił!), a bateria postanowiła rozładować się wtedy, kiedy zaczęłam pisać notkę, no cóż.
13:03
Wakacje z angielskim. :D
Jak wiecie, języków uczę się trzech, oficjalnie, bo po niemiecku nie potrafię skleić prostego zdania ._. Ale, uwaga! Odkryłam niemieckie 'dlaczego ja?' i smutno mi, że nie rozumiem ich problemów :<
*Wakacje z językami - angielski, podsumowanie. :D
ilość dodanego słownictwa: 1145
ilość wykonanych powtórek: 4840
dyktando: 123 zdania
czytanie: bajeczki, a co! wiedzieliście, że mysz nauczyła Dumbo latania? 8 książeczek
inne: praktycznie codzienny czat z moimi obcokrajowcami, skończenie testów gimnazjalnych (tak, trzeba się cofnąć, żeby ruszyć do przodu) oglądanie TV.
Jestem zadowolona? Nie, mogłam więcej. Mało słuchania, to źle, bardzo, przecież w tym jestem najsłabsza! O hiszpańskim napiszę innym razem, w zbiorczym poście, nie mam siły liczyć fiszek,
*mówiąc wakacje mam na myśli lipiec-sierpień.
06:05
Wakacyjne podsumowania: książki, książeczki. Cz.1
Pisałam, że odzwyczaiłam się od czytania, choć kiedyś sprawiało mi to tyle radości. Na szczęście nadeszły wakacje i wiele się zmieniło.
Cel: przeczytać 10 książek. Pal!
O mojej rozgrzewce, tu: [KLIK] Postanowiłam przybliżyć Wam kilka pozycji. ;-) Część kolejna niedługo. ;-) Dziś zabiorę Was na daleki wschód, do krainy tysiąca i jednej nocy ;-)
1. Arabska żona
,,Historia przyjaźni dwóch afgańskich chłopców – Amira i Hassana, mieszkających w Kabulu. Amir jest synem bogatego biznesmena. Ich relacje rodzinne nie należą do łatwych – matka zmarła wydając chłopca na świat, Amir próbuje więc zrekompensować ojcu stratę, chcąc dostosować się do wszelkich jego wymagań. Chłopiec nieustannie jednak rozczarowuje ojca, nie spełniając pokładanych w nim nadziei.(...) Nie każdą krzywdę można jednak naprawić. W trakcie podróży pozna wstrząsające informacje na temat swojej przeszłości, będzie musiał się również zmierzyć z opuszczoną wiele lat wcześniej, niemal całkowicie zniszczoną ojczyzną.''
Hosseni mnie nie zawiódł, a książka nie przypadkiem została nazwana bestsellerem. Uważam, że powinien przeczytać ją każdy. Autor skłania czytelnika do refleksji, zmusza do odpowiedzi na trudne, egzystencjalne pytania. Przypomina, co jest ważne i ważniejsze. Namalował przejmujący portret chłopca, którego największym marzeniem było uzyskanie aprobaty w oczach ojca. Amir pragnął poczucia przynależności i akceptacji tak bardzo, że stało się to impulsem do podjęcia pewnej desperackiej decyzji. Najwidoczniej, zapomniał o powtarzanych słowach przez tego, którego tak ceni. Wiele lat później, w Ameryce, dogania go afgańska przeszłość... Czysta formalność - polecam!
I ostatnia pozycja na dziś ;-) Teraz, zapraszam Was nieco bliżej, do przepięknej Japonii - świata gejsz!
4. Blond gejsza
Znacie coś, lubicie? ;)
Uff, w końcu napisałam notkę. ;-) Jeszcze tylko jutro. Jestem totalnie zdezorganizowana i nie mogę doczekać się weekendu. Tym kończę tę ambitną notkę, bo mały stworek ciągnie kabel od laptopa.
Cel: przeczytać 10 książek. Pal!
O mojej rozgrzewce, tu: [KLIK] Postanowiłam przybliżyć Wam kilka pozycji. ;-) Część kolejna niedługo. ;-) Dziś zabiorę Was na daleki wschód, do krainy tysiąca i jednej nocy ;-)
1. Arabska żona
''Wstrząsająca historia młodej kobiety, która poślubiła muzułmanina.
Dorota, uczennica szkoły średniej, poznaje Ahmeda, w którym zakochuje się bez pamięci.
Dorota, uczennica szkoły średniej, poznaje Ahmeda, w którym zakochuje się bez pamięci.
Po pewnym czasie wyjeżdżają do jego rodziny. Tam ukochany, dotychczas niewidzący świata poza swoją Docią, pokazuje prawdziwe oblicze - znika na całe dnie z domu, nie interweniuje, gdy kobiety z jego rodziny dręczą żonę, okazuje się zazdrosny, nie stroni od rękoczynów. Dorota wiele znosi dla swojej miłości, w pewnym momencie jednak nie wytrzymuje..''
Książka ukazuje arabską mentalność, jak i codzienne życie w muzułmańskim kraju, przedstawione z perspektywy Polki, której przyszło się z tym wszystkim zderzyć. Zdecydowanie, wzbudza skrajne emocje - od radości, podziwu, nawet zazdrości... do złości, smutku, ironicznego śmiechu. Nie jest to książka wymagająca, wystarczy poświęcić jej kilka wieczorów, paradoksalnie do ilości stron. Czyta się szybko, gdyż napisana jest prosto, a żywa akcja wciąga. Pewnie, że polecam!
2. Tysiąc wspaniałych słońc
''Kronika trzydziestu lat historii Afganistanu i głęboko poruszająca opowieść o rodzinie, przyjaźni, nadziei i ocaleniu dzięki miłości. Osią fabuły rozgrywającej się w Afganistanie w ciągu ćwierć wieku, są dzieje dwóch kobiet, które zrządzeniem losu poślubią tego samego mężczyznę, despotycznego Rasheeda. Mariam ma zaledwie 15 lat, kiedy zostaje wysłana do Kabulu, by zostać żoną szewca. Druga bohaterka, ambitna i wykształcona Laila, w wyniku wybuchu bomby traci całą rodzinę. Po traumatycznych przejściach dochodzi do siebie w domu Rasheeda i Mariam. Stopniowo między kobietami rodzi się trudna przyjaźń.''
Chciałam się delikatnie zanurzyć, a utonęłam, całkowicie. Nie potrafię opisać swoich odczuć, ani ułożyć pięknych i mądrych zdań. Ta historia mną wstrząsnęła. Znacie to uczucie, kiedy czarne literki zamieniają się w prawdziwe obrazy, a po zamknięciu oczu widzicie ich, pełne lęku, twarze? Khaled Hosseni jest moim mistrzem i uwierzcie, książka jest arcydziełem. Jestem zachwycona, po prostu zachwycona! Wierzę, że na zawsze utkwi mi w pamięci. Miriam i Lajla. Nienawiść i Miłość. Poświęcenie. Strach. Łamanie praw kobiet... Współczesny Afganistan, tak wiele o nim słyszymy, a tak niewiele wiemy. Och, to lektura, która zasługuje na poznanie, naprawdę!
3. Chłopiec z latawcem
Hosseni mnie nie zawiódł, a książka nie przypadkiem została nazwana bestsellerem. Uważam, że powinien przeczytać ją każdy. Autor skłania czytelnika do refleksji, zmusza do odpowiedzi na trudne, egzystencjalne pytania. Przypomina, co jest ważne i ważniejsze. Namalował przejmujący portret chłopca, którego największym marzeniem było uzyskanie aprobaty w oczach ojca. Amir pragnął poczucia przynależności i akceptacji tak bardzo, że stało się to impulsem do podjęcia pewnej desperackiej decyzji. Najwidoczniej, zapomniał o powtarzanych słowach przez tego, którego tak ceni. Wiele lat później, w Ameryce, dogania go afgańska przeszłość... Czysta formalność - polecam!
I ostatnia pozycja na dziś ;-) Teraz, zapraszam Was nieco bliżej, do przepięknej Japonii - świata gejsz!
4. Blond gejsza
''Starożytna japońska tradycja związana z pięknem, erotyką i seksem skrywa wiele tajemnic, które poznać mogą tylko nieliczni. Dla cudzoziemców są one w ogóle niedostępne. Kiedy Amerykanin Edward Mallory w obawie przed zemstą groźnego japońskiego księcia Kira-samy musi ukryć piętnastoletnią córkę w Herbaciarni Drzewa Wspomnień, Kathlene wkracza nagle w zmysłowy świat gejsz. W czasie kolejnych lat w herbaciarni będącej ekskluzywnym klubem gejsz Kathlene uczy się sztuki uwodzenia i zaspokajania potrzeb mężczyzn. Przygotowuje się także do rytuału "sprzedaży wiosny", czyli utraty dziewictwa''
Jeżeli masz ochotę na mocną, erotyczną bajeczkę o piętnastolatce, która nie potrafi zapanować nad sobą, gdy widzi jakiekolwiek mężczyznę - blond gejsza jest dla Ciebie! Nie będę się rozwodzić, nie warto, przeczytałam, nie dowiedziałam się niczego o japońskiej kulturze, a jedynie poznałam różnorodne określenia na tę samą część ciała, która równie dobrze mogłaby służyć za tytuł książki, gdyż niczego innego w niej nie ma. Przykre, autorka nieudolnie wmawia wszystkim, że kocha Japonię i jej kulturalne, a robi z gejsz prostytutki. Tyle ode mnie. Chcecie, przekonajcie się sami, nie polecam.
Znacie coś, lubicie? ;)
Uff, w końcu napisałam notkę. ;-) Jeszcze tylko jutro. Jestem totalnie zdezorganizowana i nie mogę doczekać się weekendu. Tym kończę tę ambitną notkę, bo mały stworek ciągnie kabel od laptopa.
07:37
Jestę eurokobietą!
Dzisiejszy wpis na szybko. ;-) W końcu, po dwóch miesiącach oczekiwań, mogę pochwalić się moim pierwszym certyfikatem. :D
Eurokobieta to bezpłatny kurs informatyczny, który oferuje nam szkolenia z różnych dziedzin, szeroko rozumianego kierunku XXI wieku. To, jak wiele z nich wybierzemy, zależy od nas, gdyż obowiązkowe są tylko pierwsze trzy działy i jeden przez nas wybrany.
Szkolenie wspominam miło, choć, wbrew pozorom, nie zawsze było łatwo, ale z pomocą przyszedł kochany A. i wyjaśnił pewnie obliczenia.
Warto? Na pewno nie zaszkodzi, ładnie będzie komponować się z CV. Nie oszukujmy się, rynek pracy jest bezwzględny, a technologia jest jego nieodlącznym elementem.
Jedyną wadę (a może nie?^^) stanowi to, że dyskryminuję mężczyzn. A, więc, kobiety, do dzieła!
Jakoś tak... Nie byłam na rozpoczęciu. Nie, nie wierzę, że to znów się zaczyna. Nie, nie stęskniłam się. Nie, nie mam ochoty tam wracać. Jeszcze jestem spokojna, wiem, niedługo zacznę panikować. Nie mam planów na wrzesień, nie podsumowałam jeszcze wakacji, stąpam po kruchym lodzie. Zobaczymy, jak bardzo silna potrafię być, mimo tych wielu ''nie''. Idę zmyć hennę z pasemka, trzymajcie kciuki.
12:56
Chodź studiować na Harvardzie! :)
złe wspomnienia, lęki, żale... - wszystko wraca, znika wolność.nie pozwól mi upaść, proszę!
Kto marzył o studiach na jednej z najlepszych uczelni świata, łapka w górę! Moje ambicje spadły do najlepszego uniwersytetu w... Polsce. ;-) Serio, różowy psychiatryk wie, co robi, choć nie może zabrać mi jednego - uczucia, jakbym tam była. Gdzie? Na Harvardzie! ^_^
O medycynie, historii, fizyce, psychologii możesz dowiedzieć się od najlepszych wykładowców świata, bez opuszczenia kraju, a nawet pokoju. Warunek jest jeden: angielski! ;-) Za mną! [KLIK]
Jeżeli jesteście zainteresowani, strona przybliża proces rekrutacji, ale błagam, kiedy będzie po wszystkim, przyślijcie mi pocztówkę! ^__^
+ Przez świadomość powrotu, jestem strasznie niespokojna i nie mogę na niczym się skupić, co definitywnie widać po notce. Wiem, że czeka mnie walka, choć dziewczyny z forum dały mi nadzieję, chcę, żebyście Wy potwierdzili, wtedy nic mnie nie zatrzyma. Otóż, chodzę do różowego psychiatryka, nad którym pieczę stanowi zła blond-królowa. Oznajmiła ona, że na maturze przedmioty rozszerzone mogę zdawać tylko te, jakie rozszerzone miałam, inaczej nie współgra to z godzinami wpisanymi na świadectwie. Zła kobieta nie ma racji, prawda? ;-)
16:25
Kavi?
Od śmierci P. minęły zaledwie dwa miesiące. To nie tak, że zapomniałamam, bo pamiętać będę zawsze. Nadal za nim tęsknie, choć przestał mi się śnić. Jestem po prostu słaba, nie wytrzymałam tej pustki w domu, chyba nie tylko ja. Tak, to egoistyczne.
Poznajcie Kavi'ego!
Patrzcie, jak urosłem! :D
Poznajcie Kavi'ego!
Takie maleństwo wiozłam na kolanach prawie 2 tygodnie temu.
13 dni później...
A teraz rzucę się na Ciebie i tym razem nie puszczę...
To taka mała bestia, łapie mnie za ręce, nogi i wsadza do pyszczka wszystko, co napotka. Jest straszliwie inteligentny, miałam na podłodze butelkę z wodą, przewrócił, ściągnął zakrętkę (zapomniałam zakręcić ._.) i zaczął z niej pić. ;-)
p.s Etap w etutorze za mną! W końcu.
13:33
Pomóż psiakom, zagraj w grę!
Lubisz zwierzęta? Świetnie - im więcej osób, tym lepiej! (tak, to było pytanie retoryczne, jeżeli odpowiedź brzmiała 'nie', mały czerwony krzyżyk jest twym wybawcom) Każdy z nas może pomóc małym czworonogą, niewychodząc z domu i świetnie się bawiąc! Jak? Zagrać w grę! :)
Rejestrujemy się tutaj: [KLIK], wybieramy konkurs i walczymy o nagrody! :)) Pamiętajcie, liczy się ilość osób, więc udostępniajcie - facebook, blogi, forum, znajomi... Wszędzie!
Prawda, że nietrudne? Mały gest, mała pomoc, ale jednak... Pomoc.
Wybaczcie chaotyczność notki, ale nowy członek rodziny skupia na sobie całą moją uwagę. :)









